Od nocy czuwania do sceny plenerowej
Do zdarzenia doszło w środę, 4 listopada 2026 roku, podczas trwającego od kilku dni protestu prawicy przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Telewizja Republika utworzyła na miejscu plenerowe studio i tak zwane „Miasteczko Wolności”, nadając stamtąd relacje na żywo oraz programy publicystyczne. Sytuację dodatkowo podgrzewały powielane dzień wcześniej doniesienia o rzekomej i ostatecznie niedoszłej nocnej pacyfikacji protestu.
Podczas popołudniowego programu prowadzonego przez Miłosza Kłeczka, w którym gościli politycy oraz szef stacji Tomasz Sakiewicz, narracja uległa nagłej zmianie. Prowadzący postanowił rozładować napięcie i po serii krytycznych wypowiedzi pod adresem rządzących zapowiedział „wokalistę roku”.
Na scenę przed zgromadzonym tłumem wyszedł poseł Prawa i Sprawiedliwości (były wiceminister sprawiedliwości) Michał Wójcik.
Jak minął dzień” z podkładem. Ożywienie wśród widzów i policji
Z głośników rozbrzmiała muzyka, a poseł Wójcik chwycił za mikrofon i wykonał estradowy hit Krzysztofa Krawczyka „Jak minął dzień”. Towarzyszył mu Miłosz Kłeczek, wykonując charakterystyczne gesty i zachęcając publiczność do wspólnej zabawy.
Atmosfera pod Trybunałem szybko przypominała piknik lub koncert festynowy. Dziennikarz stacji nawoływał przez mikrofon również kordon policjantów zabezpieczających manifestację, krzycząc do nich:
„Mówiłem, żeby ci w białych kaskach też tańczyli i śpiewali. Zrzućcie te hełmy, zrzućcie te kaski, zrzućcie maski, zapraszamy do nas!”
Sami widzowie i zgromadzeni zwolennicy TV Republika zareagowali oklaskami i śpiewem, wdzięczni za próbę rozgrzania nastrojów w chłodny wieczór.
Jak to się skończyło? Falą oburzenia, kpin i oświadczeniem posła
Występ bardzo szybko trafił do mediów społecznościowych, wywołując skrajne reakcje – przy czym krytyka nadeszła z niespodziewanych stron.
- Politycy Konfederacji oraz część byłych polityków Suwerennej Polski i PiS zreagowali z dużym niesmakiem. Sławomir Mentzen określił sytuację mianem „żenującego karaoke”, a Sławomir Cenckiewicz napisał wprost o „roztańczonym zamachu stanu”. Paweł Jabłoński z Zarządu Rozwoju Plus zarzucił organizatorom odebranie powagi protestowi w kluczowym momencie dla państwa.
- Poseł wydał oświadczenie, w którym odpierał zarzuty o brak powagi. Przekonywał, że wykonał utwór na wyraźną prośbę zgromadzonych tam ludzi („patriotów”), po godzinnym bloku pieśni patriotycznych. Dodał, że śpiew ma podnosić morale, a niedługo po występie otrzymał już propozycję udziału w dużym koncercie telewizyjnym.
- Przedstawiciele koalicji rządzącej, w tym premier Donald Tusk oraz szef KPRM Jan Grabiec, prześmiewczo komentowali wydarzenie. Tusk zacytował na platformie X tekst piosenki Krawczyka, a Grabiec zauważył z przekąsem, że „humory protestującym wyraźnie się poprawiły”.
Występ przed budynku Trybunału Konstytucyjnego zakończył się zatem całkowitym pęknięciem dotychczasowej, pełnej powagi i dramatyzmu narracji o „zagrożeniu dla państwa”, zmieniając powracający protest w tło dla internetowych memów i medialnych sprzeczek.
